W sobotę ok godziny 5.00 udało nam się z Kowalem wyskoczyć na trzy godzinki nad Rabę. Pogoda trochę się zmieniła i wyglądało na to, że trzydziestostopniowego upału raczej nie będzie. Nad rzeka rozeszliśmy się po miejscówkach. Ja zacząłem od streamera, natomiast mój kuzyn „zaatakował” bystrze nimfami. Zaczęło się bardzo dobrze, bo po jakichś 5 minutach złowiliśmy pierwsze pstrągi, ale później dość długo nic nie chciało wyjść do moich much. Zadzwoniłem do Kowala. Okazało się, że na jego miejscówce roi się chruścik w bardzo dużych ilościach i pstrągi biorą doskonale, a w każdym razie na tyle dobrze, że wyciągnął już 5 sztuk. Szybko zmieniłem zestaw i zameldowałem się na wlewie.

Brania niestety osłabły i znowu trzeba było kombinować. Efekty przyszły dopiero za jakiś czas. Cztery pstrągi udało mi się złowić na mokrą muszkę prowadzoną agresywnie na płani. Moje ryby wielkością nie powalały, wszystkie w przedziale 30 -34 cm, za to klasę pokazał Kowal, który na kolejnej miejscówce dołowił na nimfę pstrągi 35cm i … no właśnie, fotografia na samym dole postu (zrobiona na szybko, żeby nie męczyć pięknej ryby) mówi sama za siebie.