W końcu przewietrzyłem swoją muchówkę. Niżówka na Wiśle utrzymuje się już dość długo i stan wody jest naprawdę dramatyczny. Po bezowocnym, dwugodzinnym biczowaniu miejscówki spinningiem  postanowiłem, choć przez godzinkę spróbować suchej muchy. Trochę żałowałem, że ten pomysł wpadł mi do głowy tak późno. W krótkim czasie złowiłem kilka kleników, jelca, bolenika i jednego grubszego klenia. Ryby były aktywne i jeśli tylko zdołały uprzedzić wszędobylskie ukleje, chętnie wychodziły do muszki. Trzeba będzie znowu „zaatakować” jeśli tylko pogoda się utrzyma…