Wczorajszy wypad zaczął sie dość pechowo zarówno dla mnie jak i dla bolenia który uderzył w mojego ulubionego wobka chwię po zetknięciu się przynęty z wodą. Ryba wykonała krótki odjazd w stronę zatopionych korzeni i po około mnucie przetarła linkę. Miejmy nadzieję, że poradzi sobie jakoś z kotwiczką i zdziesiątkuje jeszcze niejedno stadko uklejek. Pogoda była wyśmienita, a ryby aktywne. Po zmianie kalibru wabików i przniesieniu się na inną miejscówkę złowiłem kilka kleni , jelcy i jazików. Sukces przynosiły jedynie „indiańskie podchody” i cierpliwe, płytkie prowadzenie przynęt. Największą rybą popołudnia był guby kleń długości 43 cm.