Jesienią lubię na Wiśle szukac okoni. W tym roku zacząłem bawic się w tworzenie własnych przynęt gumowych, co w połączeniu z  praktyką na rzecznym poligonie, poskutkowało ciekawymi obserwacjami. Łowiłem powyżej progów wodnych. Bonusem takiego łowienia, były coraz częstsze, w moim przypadku, przyłowy miarowych sandaczy.
Plecionka 0,04, główki 4-8g i imitacje okonków w rozmiarze ok 5cm sprawdzały się świetnie przy łowieniu rzecznych kanibali w rozmiarze 30+. Ryby biły w takie przynęty bardzo pewnie.
Sandacze łowiłem na te same przynęty co okonie. Co ciekawe, niejednokrotnie, napotkani wędkarze, łowiący klasycznym opadem,  na przynęty w bardziej „sandaczowym” rozmiarze,  mieli znacznie gorsze wyniki.
Z przynęt fabrycznych bardzo spodobały mi się gumki fish arrow w rozmiarze 2′.Okoniom z moich miejscówek też wpadły w oko… 
 
Idzie zima, czas strugania woblerów i pracy nad nowymi wabikami. Miejmy nadzieję, że doświadczenia tego sezonu zaprocentują i powstaną kolejne przynęty, które przyniosą wiele wędkarskiej radości w 2016 r i następnych sezonach.