To nie miało byc tak. Ustawiłem się na bolenie. Wędka do 30g, plecionka z przyponem fluorocarbonowym 0,20 mm, a w kamizelce głównie większe przynęty. Na szczęście małe pudełeczko klenio-jaziowe zawsze też ze sobą targam, więc udało się trochę połowic. Szału nie było, na główkach pokazywały się klenie i jazie i nawet chętnie wychodziły do moich wobków na przegrubionym zestawie. Dobre były też obrotówki. O dziwo, malutkie przynęty całkiem dobrze pracowały w połączeniu z dośc toporną resztą. Klenie rozmiarowo nie powalały. Wszystkie złowione sztuki miały poniżej 40 cm.


Nie zawsze udawało się zaciąc nawet zdecydowane brania, ale winę zrzucam na sztywną linkę i fluorocarbon. Zostałem do wieczora w nadziei, że coś się wydarzy o zmierzchu, ale nic specjalnego się nie działo, więc zwinąłem sprzęt ok 21. Niby to jeszcze lato, wakacje, ale w powietrzu czuc już nadchodzący wrzesień.