Popołudnie nad Wisłą było bardzo przyjemne, Woda była znacznie podniesiona, a przy nadbrzeżnych trawkach buszowały klenie i jazie. Nastawiłem się, jednak,  na bolki. Po około godzinie łowienia namierzyłem atak patrolowca. Wyszedł na płytszą kamienną łachę i zaatakował tuż przy brzegu, zrobił zwrot i odpłynął w stronę dołka. Po o dziesięciu minutach ponowił akcję. Zmieniłem stanowisko, żeby miec go w zasięgu rzutu. Kilka rzutów standardowymi boleniówkami nie przyniosło skutku więc założyłem ZZ rapa od Tomy’ego. Wolne prowadzenie, opad, podbicie, trzy obroty korbką i strzał! Branie było bardzo efektowne i ryba bardzo pewnie się zacięła. Boleń na zdjęciu z komórki wygląda bardzo chudo, choc w rzeczywistości był w znacznie lepszej kondycji. Znowu nie udało się przekroczyc 70 cm, ale i tak byłem zadowolony. Na koniec spotkałem jeszcze znajomego forumowicza, który skutecznie łowił tego dnia kleniojazie, chwilę pogadaliśmy i przed zmierzchem wróciłem do domu.