To były 2 dni na dużym deficycie snu…
Ryby brały…
wychodziły do suchej muchy…
do nimf…
Kowal opanował do perfekcji łowienie „pedałkami”
Mieszkańcy Sanu pięknie walczyli…
i pozowali…
Było w czym wybierac…
koncepcja była słuszna… 🙂
prawie zawsze…
Nie przeszkadzał wiatr
ani deszcz…
te kolory…
plum…
znowu branie…
znowu rybka…
jeszcze raz plum…
tym razem na chruścika..

i tak przez dwa dni
Podziękowania dla Pani Fotograf (Iga vel Pani.Ka)