Ostatnio ganiałem za białorybem po moich miejscówkach. Duża woda na Wiśle wzmogła apetyty rybek przy podlanych trawkach i w spowolnieniach nurtu przy brzegach. Odwiedzałem przyujściowe odcinki dopływów, gdzie woda miała dostateczna klarownośc. 

Łowiłem głównie klenie, jazie, trafił się jakiś krąp, przyłowy fajnych okoni I mały sandacz. Było sporo brań I odprowadzeń przynęty. Testowałem nowe mini gumki w różnych kolorach i te testy wypadły 
bardzo pozytywnie. 
Brylował mały czerwony robaczek długości 2,5 cm. Świetne okazały się też pstrągowe kopytka, w których gustują również wiślane klenie.

Wszystkie przynęty prowadzone maksymalnie wolnym tempem, na główkach 0,4 -1g,  czasem z bardzo subtelnymi pobiciami i spokojnym opadem.

Przemiennie używałem. SG Parabellum  215 do 7g I otrzymanego w prezencie Phoenixa white crow o podobnej gramaturze (całkiem fajny budżetowy patyczek) . Sprawdzałem też najcieńszą plecionkę mistral shiro I tu miłe zaskoczenie, bo nie spodziewałem się że za cenę porządnej żyłki można kupić linkę, która nadaje się do łowienia. Przedwczoraj na koniec łowienia ciśnienie podnióśl konkretny jaź (55-60cm). Zabrakło może 10 cm dłuższego toru prowadzenia przynęty…