Niedziela, sobotnie deszcze wystraszyły większość wędkarzy i o 7 rano, nad rzeką byłem prawie sam. Ataków powierzchniowych nie było nigdzie widać, ale jak tylko słońce lekko zaczęło przebijać się przez chmury, przy brzegu, na siedmiocentymetrowego woblera, udało się złowić bolenia ok 60 cm.


W sumie zaliczyłem jeszcze 2 kontakty z boleniami. Najpierw jeden maluch uderzył w wobka prawie pod nogami, ale go nie zaciąłem, a chwilę później, po braniu w warkoczu i krótkim holu ok 50-centymetrowy wypiął się przy brzegu. Na koniec wystraszył mnie jeszcze spory leszcz zaczepiony przypadkiem za płetwę grzbietową i zadowolony wróciłem do domu ok 10.00…