Wielu osobom jesień kojarzy się raczej z polowaniem na grube drapieżniki. Spinningiści najczęściej przemierzają brzegi rzek i zbiorników w poszukiwaniu szczupaków i sandaczy, ale jest grupa zapaleńców, która nawet teraz, na przedzimiu, uzbraja lekkie zestawy i łowi delikatnie lub nawet bardzo delikatnie…

lin

Liczyć można w dalszym ciągu na białoryb. Nie jest to może letnie „taśmowe” łowienie, ale można trafić na żerowanie, które da nam ładną wzdręgę lub płoć. Czasem jesienny ultralight przynosi niespodzianke w postaci lina. Moje ulubione przynęty ma tę porę roku to niesmiertelny minimaster, minimaster pintail, i imitacje larw owadów wodnych z serii microlarvae.

okon

Oprócz białorybu, chętnie gumowe przynęty atakują okonie. Pasiaste drapieżniki często właśnie teraz są obiektem moich poszukiwań z wędką. Barwy jesiennych przynęt z mojego pudełka sa raczej stonowane, naturalne. Jednym z wyajątków jest kolor Violet&Pepper – okoniowa klasyka, która pozwala ożywić „martwą”, z pozoru, wodę.

kleń

Jak łowię póżną jesienią? Wolno, niespiesznie. raczej mało agresywnie. Lubię gdy przynęta długo „szybuje” na lekkiej główce. Przy takiej prezentacji można spodziewać się niemal każdej ryby. Klenie zwłaszcza teraz bardzo dobrze reagują na gumowe wabiki. Od jakiegos czasu uwazam, że odpowiednio poprowadzona guma potrafi być skuteczniejsza niż wobler. Ostatnio odwiedziłem jeden z wislanych dopływów. Ryby prez krótka chwile były bardzo aktywne. Kilka średnich ryb zaatakowało pewnie minimastera.

Jeśli zima nie zaatakuje w najblizszym czasie, pewnie znowu odwiedze moje miejscówki, do zobaczenia nad wodą!