Pierwsze ciepłe majowe dni. To miał być tylko taki testowy półtoragodzinny wypad, ot przysłowiowe podbicie karty obecności nad rzeką. Zaczęło się od szczupaka, który na napływie zaatakował woblerka JL przemalowanego na czerwonooką uklejkę, za jakiś czas zanotowałem mocne, niezacięte i bardzo agresywne branie w nurcie, następnie na kiju zameldował się ładny boleń, który jednak po szybkim odjeździe wypiął się robiąc świecę niczym pstrąg. Na samym końcu po wodzie przegonił mnie pan leszcz przypadkowo podczepiony za płetwę grzbietową. Czasem dobrze jest wyskoczyć na rybki po pracy, nawet na godzinkę, dwie…