Dziwny to był maj, taki nie majowy. Temperatura szalała, mieliśmy ponad 30 stopni Co na to ryby ? Po kolei. Z początkiem miesiąca biegałem za boleniami. Nie było jakos specjalnie ” kolorowo”, ale zawsze udawało sie złowić przynajmniej jednego bolka. Łowiłem głównie Ławicą 65TW i 65E. Muszę przyznać że wersja bezsterowa to aktualnie mój numer jeden w boleniowym arsenale.

Wzdręgi brały za to bardzo ładnie. Gumowe przynety imitujące larwy jętek i widelnic bardzo chętnie zagryzały piękne krasnopióry.

 

Na plus zaskoczyła mnie moja pstrągowa jaskołka, i to wcale nie na pstrągach. Pomyslałem sobie, że wersja perłowa powinna być ciekawą przynetą na bolenie w czasie niżówki. Okazało się, że przypuszczenia nie były bezpodstawne. Prowadzoną na jednogramowej główce gumową rybkę atakują nie tylko bolenie, ale i wiślane klenie.

 

Na koniec coś jeszcze, wiślane leszcze 🙂 Mój ostatni record to dziesięć sztuk w ciągu godziny. Łowię takim specyficznym zestawem UL dostosowanym do wielkorzecznej rzeczywistości (Parabellum do 7g + plecionka 0,04 + przypon 0,16). Najchętniej atakowaną gumką jest Nanomaster na mikro główce jigowej. Przy dobrych braniach to całkiem fajna zabawa.

 

Na gumowe imitacje widelnic fajnie reagują jazie znudzone woblerami
Ostatniego maja udało mi się pobić wiślany rekord szczupaka. Nie spodziewałem się zebacza. Polowałem na bolenie z moim zestawem UL. Na agrafke założyłem ławicę 65 TW i sprowadzałem ja wachlarzem w stronę brzegu. W warkoczu zatrzymanie, przyciąłem i się zaczęło… Kluczowe było odciągnięcie kaczodzioba od nurtu. Walka nie trwała długo, a wobbler, na szczęscie, tkwił na zewnątrz pyska. Ryba była strasznie gruba i ledwo władowałem ja do podbieraka. Miarka pokazała 85 cm.